|
|
||||||||||
Opcje militarne
16.10.2006
Wąskie przejścia
Jak poinformował na sympozjum Federalnej Agencji Wywiadowczej (BND) szef Urzędu Kanclerskiego de Maizière, niemiecki wywiad zagraniczny zajmie się dokładniejszym niż do tej pory nadzorowaniem i kontrolowaniem światowej infrastruktury służącej do transportu surowców energetycznych. BND podlega bezpośrednio de Maizière, który przypisuje duże znaczenie przede wszystkim "obserwowaniu i analizie tzw. wąskich przejść [chokepoints]"; chodzi przy tym o cieśniny morskie, przez które przepływają tankowce.[1] Wprost wymienił on dostęp do Zatoki Perskiej (Cieśnina Hormuz), przez którą przechodzi prawie 30 procent światowego transportu ropy naftowej oraz Cieśninę Malakka w Azji Południowo-Wschodniej. Przez Cieśninę Malakka przechodzi ponad trzy czwarte chińskiego i japońskiego importu ropy naftowej. Także "lądowa infrastruktura" miałaby być - jego zdaniem - zagrożona: "Wyłaniają się tutaj obszerne pola działania dla służb informacyjnych, polegające na prewencji i rozpoznaniu". Składa się na to uzyskiwanie "informacji od przedsiębiorstw z branży energetycznej".
Szczególnie dotknięci
Zdaniem de Maizière zabezpieczenie globalnej infrastruktury transportowej zyskuje na znaczeniu, gdyż wraz ze wzrastającą międzynarodową konkurencją rosnąć będzie niemiecka zależność od importu gazu i ropy. Szczególnie Bliski Wschód miałby być dla niemieckiego zaopatrzenia w ropę "długoterminowo niezbędny", powiedział de Maizière. Na tym obszarze Iran i Arabia Saudyjska należą do najważniejszych krajów wydobywających ropę, zrzeszonych w OPEC (Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową). Jak przypuszcza minister de Maizière, Niemcy i Unia Europejska zostaną "w szczególnym stopniu dotknięci" spodziewanym zwiększeniem się władzy OPEC, gdyż "USA i Chiny zabezpieczyły już dla siebie dużą część produkcji ropy w krajach niezrzeszonych w OPEC (przede wszystkim w Afryce sub-saharyjskiej i Azji Środkowej)".[2] Obszerne zasoby gazu i ropy "tuż przed drzwiami Europy" są zdaniem de Maizière wykupywane obecnie przez globalną konkurencję, czego przykładem mają być Libia i Norwegia (gdzie aktywnie działają Amerykanie), a wkrótce także północno-zachodnia Syberia (domena Chin). Z analizy ministra de Maizière wypływa prognoza załamania przyszłych sojuszy i scenariuszy militarnych.
Wspólna strategia
Kwestie surowców naturalnych są obecnie przedmiotem licznych inicjatyw rządu Niemiec na płaszczyźnie krajowej i międzynarodowej, w których centrum znajduje się zabezpieczenie niemieckiego zaopatrzenia w energię w najbliższych dziesięcioleciach. Przy pomocy serii rozpoczętych w kwietniu "szczytów energetycznych", w których biorą udział czołowi przedstawiciele rządu i niemieckich organizacji gospodarczych, Berlin chce wypracować "wspólną strategię w zakresie polityki energetycznej", która ma zostać ogłoszona w drugiej połowie 2007 roku.[3] Na jej kształt wpłynąć mogą także wyniki szczytu G8, który odbędzie się latem przyszłego roku w niemieckiej miejscowości nadmorskiej Heiligendamm; pod niemieckim przewodnictwem będą na niej omawiane kwestie wydajności energetycznej i bezpieczeństwa energetycznego. W ramach przygotowań do tego szczytu Ministerstwo Spraw Zagranicznych zorganizowało niedawno wspólnie z Fundacją Konrada Adenauera oraz nowojorskim instytutem EastWest konferencję na temat "Globalne bezpieczeństwo zasobów". Służyła ona wysondowaniu zdolności społeczności międzynarodowej do zaakceptowania koncepcji polityki energetycznych skoncentrowanych wokół Niemiec. Tematyką tą zajmuje się w Berlinie wiele ministerstw, różnych grup roboczych o prominentnym składzie i szereg doradców rządowych, rozważając przy okazji kwestię zaopatrzenia Niemiec w inne surowce o znaczeniu przemysłowym. W marcu 2007 roku ma zostać dodatkowo ogłoszona "wspólna strategia gospodarcza w zakresie surowców".[4]
Ciężkie walki
Częścią "wspólnej strategii energetycznej" rządu Niemiec ma się stać "energetyczny plan działań", czekający na przyjęcie podczas szczytu UE wiosną 2007, który odbędzie się pod przewodnictwem Niemiec. Muszą w nim zostać udzielone odpowiedzi na "rosnące na całym świecie (...) zapotrzebowanie energetyczne" oraz "zwiększającą się niestabilność określonych regionów świata", oczekuje odpowiedzialny za kwestie energetyczne sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Joachim Wuermeling. Używając określenia "niestabilność", Wuermeling ma na myśli konflikty zbrojne i wojny domowe, będące rezultatem bezpardonowej walki w ramach międzynarodowej konkurencji w licznych krajach bogatych w zasoby naturalne (Bliski Wschód, Sudan, Kongo i inne).[5] Podczas "obrony europejskich interesów energetycznych w świecie" Bruksela musi w przyszłości "mówić jednym głosem", oczekuje berliński sekretarz stanu. Według Wuermelinga UE potrzebuje "stałej formacji" i musi się przygotować na "ciężkie walki".[6] Te określenia mogą zapowiadać dalsze skoncentrowanie niemieckiej polityki energetycznej na krajach "twardego rdzenia" UE - z Niemcami jako krajem przywódczym.[7]
Krytyczne surowce
Po zapowiedzi, że niemiecki wywiad zagraniczny ma się bardziej zająć nadzorem globalnej infrastruktury energetycznej, oczekuje się także w najbliższych tygodniach deklaracji w sprawach podjęcia odpowiednich działań militarnych, służących zabezpieczeniu dostaw surowców energetycznych do Niemiec. Republika Federalna Niemiec ma "elementarny interes" w istnieniu "otwartego systemu handlu światowego i wolnych dróg transportu", czytamy w szkicu Białej Księgi Bundeswehry, uznającej niemiecką politykę energetyczną za jeden z czołowych celów obrony lądowej kraju. W przyszłości trzeba będzie "zwrócić się szczególnie ku regionom, w których wydobywane są krytyczne surowce i nośniki energii", zalecają wojskowi autorzy.[8] Tekst berlińskiej Białej Księgi obok jawnych, jak i ukrytych działań niemieckiej polityki zagranicznej potwierdzają ponadpartyjną gotowość do użycia opcji militarnych do zabezpieczenia niemieckiego zaopatrzenia w energię.
|
Newsletter
Förder-Abo
Archiwum według krajów
Wywiady |