|
|
||||||||||
Ponad prawem
18.08.2006
Nowe pogromy
Według oceny londyńskiej organizacji broniącej praw człowieka Minority Rights Group International (MRG), sytuacja mniejszości narodowych w Kosowie jest "najgorsza w całej Europie".[1] "Obawy licznych mniejszości przed szykanami tylko z powodu przynależności grupowej nigdzie nie osiągnęły takiego poziomu", jak w tej południowoserbskiej prowincji, czytamy w opublikowanym przed kilkoma dniami raporcie tej organizacji. MRG przypomina, że znaczna część serbskojęzycznej ludności oraz Romów do dziś nie może wrócić do swych domów i wciąż musi żyć w obozach. Do tego w żadnym innym regionie Europy nie istnieje "takie ryzyko wystąpienia w bliskiej przyszłości czystek etnicznych czy wręcz ludobójstwa", ostrzega autor raportu.
Bezczynność
Według MRG zachodnie siły okupacyjne doprowadziły przez swą bezczynność i brak reakcji na przypadki łamania prawa do stanu bezprawia w podporządkowanym jej protektoracie. Już na początku okupacji jednostki NATO i zagraniczni przedstawiciele nie reagowali na pogromy, przypomina organizacja - "przyzwalając na dalsze zastraszanie, UNMIK i KFOR wyraźnie pokazały, że tolerują czystki etniczne i podział Kosowa."[2] Według autorów raportu szczególnie niemieckie jednostki działające w ramach sił KFOR przyczyniły się do utrwalania segregacji etnicznej, stosując represje przeciwko chcącym powrócić Serbom. "Zamiast zajmować się niepokojami, niemieckie jednostki KFOR próbowały (...) zapobiec powrotom [Serbów - dop. red.], tworząc punkty kontrolne i pilnując osób chcących wjechać na serbskie tereny". Dopiero wkroczenie byłego szefa misji OBWE w roku 2001 powstrzymało niemieckie praktyki.
Bezkarność
Zdaniem MRG szczególnie obciążająca dla międzynarodowych sił okupacyjnych jest ich samozwańcza bezkarność. Zgodnie z rozporządzeniem UNMIK nr 2007/47 z 18 sierpnia 2000 roku personel KFOR "nie podlega żadnej formie aresztowania i więzienia" przez krajowe organy prawne.[3] Takie same przywileje przysługują współpracownikom UNMIK. "Nawet najbardziej podstawowe z praw człowieka, mówiące o tym, że jakiekolwiek aresztowanie musi wynikać z wyroku sądu, zostało obalone przez KFOR i UNMIK, które same uznały się za organizacje stojące ponad prawem", pisze MRG o samowolnych środkach stosowanych przez międzynarodową administrację Kosowa. "Prawa istniejące na papierze stają się przez to bez znaczenia".[4]
Prywatyzacja
Krytykowana od dawna przez obrońców praw człowieka bezkarność jest nieodłącznym elementem zachodnich planów okupacyjnych. Gdyby z niej zrezygnować, wielu - także wysokich rangą - funkcjonariuszy międzynarodowej administracji musiałoby odpowiadać przed serbskimi sądami, wśród nich nowy szef UNMIK Joachim Rücker (SPD). Rücker, do tej pory szef ONZ-owskiego zarządu ekonomicznego, od początku swego urzędowania w styczniu 2005 roku przekazał w ramach prywatyzacji wbrew woli belgradzkiego rządu wiele serbskich zakładów państwowych; trafiły one przede wszystkim do zachodnich nabywców. W ten sposób wielokrotnie dopuścił się złamania serbskiego prawa.[5]
Eksport ludzi
Rücker, prawdopodobnie ostatni szef UNMIK, w najbliższych miesiącach będzie przygotowywał wycofanie się ONZ-owskiej administracji z Kosowa. Rządy nad protektoratem mają zostać przekazane tzw. misji UE. Misja do kontroli terytorium Kosowa będzie prawdopodobnie wykorzystywać przypuszczalnych kosowskich zbrodniarzy wojennych, którzy powrócili do łask za czasów UNMIK.[6] Ponieważ unijna misja dysponuje mniejszą ilością zachodniego personelu niż UNMIK, obserwatorzy ostrzegają przed załamaniem w kosowskiej gospodarce, w której usługi dla personelu okupacyjnego należą do najbardziej zyskownych obszarów. Z powodu niskiego poziomu wykształcenia miejscowej siły roboczej Kosowo może być zdane na wymagające dużych nakładów pracy zakłady przemysłowe będące w zachodnim posiadaniu; poza tym konieczny może okazać się "eksport ludzi i utrzymywanie się z przychodzących od nich przelewów", oceniają eksperci.[7]
Prawo do łamania prawa
Nie są znane żadne realistyczne plany rozwoju dla regionów, które wcześniej były przez Belgrad stopniowo industrializowane. Za pewny uchodzi jedynie zamach na międzynarodowe prawo - pod koniec roku, można usłyszeć w niemieckich kręgach rządowych, terytorialna integralność Serbii ma zostać po raz kolejny podważona, a Kosowo ostatecznie odłączone od Belgradu. Berlin kategorycznie wyklucza możliwość dokonania podobnych secesji, które byłyby korzystne dla Serbii, jak na przykład odłączenia zdominowanych przez Serbów części Kosowa czy serbskich rejonów w Bośni. Samowola prawna administracji kosowskiej doprowadziła tymczasem do roszczeń wysuwanych przez Rosję do upowszechnienia tego swoistego prawa do łamania prawa. Jeśli Kosowo zostanie oddzielone od Serbii, to trzeba będzie także przyzwolić na utworzenie własnych państw przez nieuznawanych do tej pory secesjonistów w Gruzji (Abchazja, Południowa Osetia), uważa Moskwa.[8]
Nihilizm prawny
Rosyjska replika uzmysławia postępujące załamanie międzynarodowych norm prawnych, będących odpowiedzią na wielosetletni proces regulowania konfliktów międzypaństwowych przy użyciu przemocy. W przypadku Kosowa oznaczałyby one całkowite oddanie prowincji Belgradowi. Jak zdarzyło się to już w przypadku Ligi Narodów w latach 20-tych XX wieku, gdy nie udało się tej organizacji zapobiec wybuchowi kolejnej wojny, dziś podobnie zawodzi spadkobierca tamtej instytucji Organizacja Narodów Zjednoczonych. Pod wpływem nacisku dużych państw uprzemysłowionych ukrywa ona w Kosowie jawne przypadki nihilizmu prawnego i unika wzięcie na siebie odpowiedzialności. To wszystko przy wsparciu niemieckiej polityki zagranicznej.[9]
Na temat niemieckiej polityki wobec Kosowa i Jugosławii czytaj także: Specjalna Strefa Ekonomiczna, Kraik bez statusu, Polityczne bodźce, Rozbicie Jugosławii - ciąg dalszy, Kriegsrendite, Keine "Standards vor Status", Nowy wasal Niemiec, Imperiale Vollendung, Teil der Verwaltung, Die Wiederauferstehung Jugoslawiens i Oczyszczanie przedpola
|
Newsletter
Förder-Abo
Archiwum według krajów
Wywiady |